Koszyk

W Twoim koszyku nie ma żadnych produktów.

0 szt. 0,00 zł

Festmania

PROMOCJA!!!

Przy zakupie przynajmniej dwóch książek wysyłka gratis (pobranie - dopłata 4,50 zł).

Przy zakupach powyżej 150 zł wysyłka gratis + można domówić dowolną książkę
w miękkiej oprawie za pół ceny. Szczegóły ->

Slash

okładka
Slash i Anthony Bozza
484 strony + 16 stron w kolorze, sztywna oprawa
48,00 zł

W wieku 35 lat wszczepiono mu rozrusznik serca. Przez 15 lat nadużywał alkoholu i narkotyków, organizm w końcu zastrajkował. Kiedy w końcu trafił do szpitala w krytycznym stanie, lekarze powiedzieli, że pozostało mu od sześciu dni do sześciu tygodni życia. Od tamtej pory minęło już wiele lat, w ciągu których urządzenie uratowało mu życie kilka razy. Tymi przemyśleniami rozpoczyna się niezwykła autobiografia jednego z największych rockowych gitarzystów naszych czasów - Slash’a.

Ten unikatowy pamiętnik to ostra jazda bez trzymanki. Wspomnienia Slash’a wydają się być niezłą przeginką, ale to najprawdziwsza prawda. To prawdopodobnie najlepsza pozycja na rynku, która opowiada historię zespołu Guns N’ Roses - od jego powstania, pierwsze lata działalności, po czasy triumfu. W czasie, kiedy nazwisko Axl'a Rose nie schodziło z nagłówków gazet, jego sympatyczny kolega po fachu - Saul Hudson SLASH, dał się poznać zarówno, jako utalentowany gitarzysta, ale również człowiek ostro uzależniony od narkotyków. Kiedy przychodziło do imprez, wina, kobiet i śpiewu, Slash nigdy nie odmawiał. Nie wzbraniał się także przed kokainą, heroiną, extasy czy crackiem. To po prostu cud, że ten człowiek jeszcze żyje i teraz sam opowiada swoją wersję wydarzeń. Z kolei znakomity Anthony Bozza (autor między innymi autobiografii Tommy’ego Lee, dawny dziennikarz magazynu muzycznego Rolling Stone) zawsze pozostaje krok za Slashem, oddając mu głos, dzięki czemu książka nabiera niezwykle intymnego i bezpośredniego charakteru.

Slash był zaledwie ośmioletnim chłopcem, kiedy małżeństwo jego rodziców: Anglika Tony’ego Hudsona i Afroamerykanki Oli Hudson, się rozpadło. Tym samym nie miał lekkiego dzieciństwa. Pomimo tego, że rodzice byli kochający i opiekuńczy, Slash cierpiał ogromnie, kursując między często pozbawionym środków do życia ojcem, domem matki oraz mieszkaniem babci. Muzyk szybko wyrósł na dzikiego i zbuntowanego nastolatka. W wieku trzynastu lat poznał na szkolnym dziedzińcu Stevena Adlera, dzięki któremu nauczył się grać na gitarze. Siedem lat później byli już w składzie jednego z największych rockowych zespołów.

Slash opowiada o swoich muzycznych inspiracjach, początkach grania. Szybko w jego życiu pojawia się seks, alkohol i narkotyki. Wspomina spotkanie z Axl’em, który pewnego dnia zaproponował mu wspólne granie. Łączyło ich wiele spraw i wspólna praca wychodziła im świetnie, jednak od zawsze dzieliły ich wrodzone różnice charakterów. Opowiada o codziennych, intensywnych próbach, koncertach i wspinaczce na sam szczyt popularności. Slash stara się być dyplomatyczny, tworzy autobiografię, by wyrazić skruchę i wdzięczność, aby podziękować ludziom i publicznie przeprosić za swoje gorsze momenty w życiu. Jest bardzo ostrożny wokół tematu Axla, ujawnia bardzo mało osobistych informacji o tym skomplikowanym człowieku. Przytacza kilka anegdot z zastrzeżeniem, że Axl ma na pewno swoją własną wersję zdarzeń. Slash skupia się na sobie. Opowiada o licznych odwykach, ogromnym uzależnieniu - w najgorszym stadium musiał się napić, by w ogóle wstać z łóżka. Przyznał, że był na odwyku nawet po zakończeniu pracy nad tą książką.

Slash to człowiek legenda. Jest zabawny, niezwykle szczery, zaskakuje na każdym kroku i nie zna żadnych granic. Jego autobiografia to spojrzenie na życie w nieokiełznanym Los Angeles od środka. To pozycja absolutnie obowiązkowa dla fanów Guns N’ Roses. Dla reszty, którzy pamiętają zespół z czasów swojego dzieciństwa, książka będzie zabawną i budzącą emocje podróżą w przeszłość.

“Każdego wieczoru zstępowaliśmy na scenę niczym bogowie i równie nieziemskie były nasze koncerty” - Slash

Darkplanet.pl


''Slash'' formalnie jest autobiografią, ale podczas lektury szybko staje się jasne, czemu przede wszystkim poświęcona jest ta książka (prócz nałogów, rzecz jasna - w końcu mowa o biografii rockowego gitarzysty).

Nie ulega przecież wątpliwości, że Slash to Guns N' Roses, a Guns N' Roses to Slash, nawet jeśli Bumblefoot, DJ Ashba i inni muzykanci, towarzyszący dziś Axl Rose'owi, mają na ten temat inne zdanie.

Na początku poznajemy wprawdzie młodego Saula Hudsona, jego rodziców, babcię i pierwszych kumpli; czytamy o nieszczególnym zaangażowaniu w naukę, rekompensowanym za to skłonnością do przywłaszczania sobie cudzych przedmiotów (zwłaszcza płyt i kaset) oraz pasją w jeździe na rowerze. Akcja jednak szybko zmierza w kierunku wymiany BMX-a na gitarę (''Tworzenie dźwięków, które przemawiały do mnie w muzyce odkąd tylko sięgam pamięcią, było bardziej inspirujące od wszystkiego, co znałem. Zmiana była tak nagła, jak włączenie światła, i pod każdym względem równie oświecająca''). A stamtąd prowadzi już, trzeba przyznać, całkiem wyboista droga do celu, który znają wszyscy. ''Już od pierwszego dnia zaczęliśmy wyrzucać z siebie utwory, a całość szybko nabierała kształtów; była to jedna z tych magicznych chwil, kiedy jeden muzyk naturalnie uzupełnia drugiego i grupa staje się wspólnym organizmem. Nigdy dotąd nie czułem tego tak intensywnie.''

Choć książka opowiada także o innych kolaboracjach i projektach gitarzysty, a kończy w chwili, gdy Velvet Revolver rejestrował materiał na album ''Libertad'', Slash nie ukrywa, że to właśnie Guns N' Roses był zjawiskiem zupełnie wyjątkowym i w gruncie rzeczy czymś nie do powtórzenia. Nic więc dziwnego, że perypetiom tej formacji poświęcono w ''Slash'' najwięcej miejsca. Jeszcze dziś, wciąż zastanawia fakt, z jaką łatwością Guns N' Roses, który błyskawicznie dorobił się statusu mega gwiazdy, a przy okazji jednej z największych rockowych kapel na planecie, wszystko to samodzielnie zaprzepaścił, i to będąc u szczytu kariery. Slash, przyglądając się na kartach biografii początkom, sukcesom i wreszcie rozpadowi formacji, kreśli obraz rodziny totalnie dysfunkcyjnej, w której początkowa magia i muzyczne zrozumienie z biegiem czasu ustąpiło wyniszczającym nałogom, rozdętemu ego, niezbadanym meandrom umysłu Axla, konfliktom wynikającym z różnic charakterów, wreszcie najzwyklejszą nieumiejętnością pokierowania własną sławą.

Uwagę zwraca tu nie tylko wyjątkowo trzeźwe, szczere i raczej zdystansowane spojrzenie Slasha na opisane wydarzenia, ale również fakt, że gitarzysta za wszelką cenę unika publicznego prania brudów. Trzeba przyznać, że to wyjątkowo dyplomatyczne podejście nieco zaskakuje, zwłaszcza, jeśli chodzi o Axla, o którym Slash z reguły wypowiada się tu bardzo pozytywnie. Pomimo wciąż żywego konfliktu obu panów, gitarzysta rezygnuje z frontalnej krytyki frontmana, choć oczywiście piętnuje jego zwyczajowe spóźnianie się na koncerty, kapryśność, nieuzasadnione przedłużanie pracy w studio, zwyczaj porozumiewania się z pozostałymi muzykami za pośrednictwem osób trzecich i inne jazdy Rose'a, które w rezultacie doprowadziły do tego, że Slash opuścił zespół.

Na drugim biegunie znalazł się drugi, główny, i w mojej ocenie mniej ciekawy, wątek biografii, czyli opis uzależnienia naszego bohatera od alkoholu i narkotyków. Opis szczegółowy i podany bez zbytniego wybielania się, ale w gruncie rzeczy niewiele różniący się od tego, co można przeczytać w biografiach i autobiografiach innych postaci z rockowego panteonu. Przy okazji jednak, co również warto podkreślić, autor nie próbuje brać czytelnika na litość, nie dramatyzuje i nie przedstawia swoich problemów jako nieustannej walki ze słabościami. Także i w tej materii prowadzi opowieść rzeczowo, po prostu przedstawiając fakty i nie wpadając w melodramatyczny ton, nawet wtedy, gdy pisze o problemach zdrowotnych wynikłych z nałogu (''Rozrusznik serca wszczepiono mi w wieku 35 lat. 15 lat nadużywania alkoholu i narkotyków nadymało ten organ do granic eksplozji. Kiedy w końcu trafiłem do szpitala, powiedziano mi, że pozostało mi od sześciu dni do sześciu tygodni życia'').

Dzięki temu, a także dzięki odpowiedniej dawce koniecznych anegdot i ciekawostek, książkę czyta się bardzo dobrze. A właściwie pochłania się ją błyskawicznie i z przyjemnością, i to niezależnie od tego, czy Guns N' Roses należy do grona naszych szczególnie ulubionych zespołów. Slash (a może to zasługa Anthony'ego Bozza, co w gruncie rzeczy nie ma przecież znaczenia) zachował idealną równowagę pomiędzy opisem życia zawodowego i rodzinnego, zawsze umiejętnie podtrzymując zainteresowanie czytelnika. Rozczarowani mogą poczuć się jedynie ci, którzy oczekiwali pikantnych szczegółów i dokładnych opisów seksualnych ekscesów muzyka. Tutaj Slash narzucił wyraźną cenzurę, co w połączeniu ze wspomnianym ''dyplomatycznym'' sposobem narracji, może przeszkadzać tym, którzy spodziewali się drugiego ''Brudu''. Dla mnie to jednak jedna z najciekawszych rockowych autobiografii, jakie miałem okazję czytać. Pełna rekomendacja.

9/10

Szymon Kubicki

MAGAZYN GITARZYSTA - wrzesień 2012


W końcu jest! Za sprawą wydawnictwa Kagra na polskie półki sklepowe trafiła biografia jednego z najbardziej rozpoznawalnych rock'n'rollowców świata. Chodzi tutaj o Slasha i o wydawnictwo powstałe z pomocą Anthony'ego Bozza. Książka liczy 484 strony (+ 16 stron zdjęć w kolorze) i została wydana w twardej oprawie. Swego czasu Slash porównał debiut Guns'N'Roses do pamiętnika grupy osób żyjących na krawędzi. Myślę, że tę autobiografię można potraktować podobnie...

Slasha poznajemy od najmłodszych lat. Saul Hudson postanowił urządzić sobie sentymentalną podróż wstecz i przybliżyć czytelnikom okolicę, w której się wychował i ludzi, którzy w tym okresie byli mu najbliżsi. Mamy więc trochę informacji o rodzinie muzyka oraz znajomych z tamtych lat. Slash z dużym zaangażowaniem opowiada również o swoim pierwszym hobby, czyli jeździe na rowerze. Jak to zwykle bywa w rock'n'rollowych biografiach, szkoła nie za bardzo interesowała młodego Saula. Zamiast tego wolał przemierzać ulice swoim rowerem i ... kraść kasety magnetofonowe z okolicznych sklepów. Jak wspomina sam muzyk, czasami udawało się wynieść całą dyskografię danego zespołu za jednym podejściem! Szybko okazało się, że to właśnie muzyka jest głównym celem w życiu Slasha. Postanowił więc porzucić rower i chwycić za gitarę. Pierwsze utwory, pierwsze zespoły, pierwsze koncerty itp. - wszystko to zostało oczywiście opisane, jednak muszę stwierdzić, że to chyba najnudniejszy etap książki. Są w nim zawarte oczywiście ciekawe smaczki dla fanów jednak mnie osobiście trochę znużył.

Najważniejszym etapem w karierze muzycznej Slasha jest oczywiście Guns N' Roses i to właśnie temu okresowi z życia muzyka zostało poświęcone najwięcej miejsca. Zespół realizował swoje cele w błyskawicznym tempie. Być może właśnie ten szybki sukces był powodem licznych kłótni i nieporozumień w zespole. Oczywiście głównych ich powodem był wokalista, Axl Rose, jednak wyniszczające nałogi i zbyt nadęte ego również robiły swoje. Kapela w ekspresowym wręcz tempie wzbiła się na szczyt, lecz w podobnym czasie z niego spadła.

Czytając książkę ''Slash'' odnosi się wrażenie, że jest to cholernie szczera lektura. Muzyk bez żadnych zahamowań opisuje ciężkie lata swojego życia, podczas których nałogi były wszystkim co miał. Szczerze wypowiada się również o swoich współpracownikach, kolegach i dziewczynach. Momentami zadziwiały mnie jego zdystansowane, ostrożne wręcz wypowiedzi dotyczące głównie tematu Axla. Ważnym elementem w prywatnych zwierzeniach Slasha jest to, że muzyk nie próbuje wzbudzić w czytelniku litości, nie użala się nad sobą. Mówi po prostu jak było.

Historia kończy się w chwili gdy Slash wraz z Velvet Revolver zabierał się za ich drugi album ''Libertad''. Książka napisana jest w przyjemnym dla czytelnika języku. Slash wydaje się być totalnie wyluzowanym, zabawnym gościem, który postanowił podzielić się historią swojego życia z innymi. Czytało się po prostu świetnie. Pełna rekomendacja!

Paweł Ozon - limiter.com.pl